:: Reportaż Ewy Żurawek z Macedonii ::
Bitola położona jest 15 km od granicy z Grecją, u podnóża gór (600 m n.p.m). To nieduże bałkańskie miasto z silnymi wpływami tureckimi. Trudno uwierzyć, że po Skopje to drugie co do wielkości miasto Macedonii.

Bitola
Wąskie uliczki zapełnione są Zastavami, Yugo i Ładami, z których większość pamięta czasy Tito. Inne relikty z epoki Socjalistycznej Federalnej Republiki Jugosławii to nazwy ulic, m.in. Lenina. Kontrastują z modnymi strojami młodych ludzi na Shirok Sokak, reprezentacyjnym deptaku. Miejscowi godzinami popiją kawę i – nawet przedpołudniem – rakiję.

Targ w Bitoli
Od 15 lutego z rosnącym zainteresowaniem przyglądam się bałkańskiej kulturze. Jednak moim głównym zadaniem jest praca w organizacji goszczącej. Obok zagadnień administracyjnych i korespondencji z kandydatami na wolontariuszy EVS, polega przede wszystkim na rozwoju projektu liderów demokracji. Cotygodniowe workshopy z młodzieżą, seminaria i promocja programu “Młodzież w działaniu” w szkołach i na uniwersytecie, tłumaczenie artykułów do kwartalnika “Ulica” – to moje podstawowe obowiązki. Razem z innym wolontariuszem zorganizowaliśmy też imprezę charytatywną, a na letnie miesiące podjęliśmy się realizacji pokazów filmowych na świeżym powietrzu w różnych punktach miasta.
Dzięki pomocy innych lokalnych organizacji i instytucji uczestniczyłam w wielu interesujących akcjach m.in. flashmob, free Hug Day, sadzenie drzew na okolicznych wzgórzach (zniszczonych pożarem w 2007 r.), trening w zakresie pierwszej pomocy.
W ciągu ostatnich miesięcy podróżowałam po niemal wszystkich bałkańskich krajach, odkrywając wiele fascynujących zakątków. Niesamowita atmosfera Tirany, bajkowe wybrzeża Czarnogóry i Chorwacji, magiczny Kotor, odradzające się po wojnie Sarajewo, była stolica Jugosławii – Belgrad, a przede wszystkim Macedonia: kanion Matka, jeziora Ochrydzkie i Prespańskie, górskie monastery – to niesamowita część mojej EVS-owej przygody.

Jezioro Prespańskie
Wspaniałym doświadczeniem jest również poznawanie innych wolontariuszy z całej Europy, których projekty rozsiane są po całych Bałkanach. Zawieranie przyjaźni, wymiana doświadczeń, odwiedziny, wycieczki, wspólne projekty.
Zostały mi jeszcze ponad dwa miesiące w Macedonii, ale już teraz wiem że będzie mi brakowało otwartości tutjeszych ludzi, wolontariackiej atmosfery, śpiewów muezinów z białych minaretów Bitoli, doskonałej kawy z licznych kafejek na Shirok Sokak, klimatu targu w tureckiej części miasta. Nie będę tylko tęsknić za chaotycznym systemem pracy i za szalonymi kierowcami, którzy zdają się nie dostrzegać pieszych.

Prilep
EVS przynosi wiele radości, satysfakcji i niespodzianek, choć czasem i frustracji. Ale, jak powtarzają wolontariusze, “EVS is all about learning“. Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej w Bitoli i z zainteresowaniem czekam na to, co przyniosą ostatnie tygodnie mojego projektu.


